12 sposobów na przetrwanie 12h w pracy

Właśnie siedzę w pracy. Kto jeszcze nie wie – pracuję na wysepce w galerii handlowej i w ten sposób życie mi powoli mija. Polubiłam od jakiegoś czasu tryb 12-godzinny, czyli siedzenie w pracy od 9:00 do 21:00. Wiem, pasjonujące 😉 Ale już niedługo skończą się 12-tki w pracy i zacznie się etatowa 8 w pracy. Ale wracajmy póki co do bieżącej pracy 🙂
Dzięki temu mam więcej wolnego, mogę pozałatwiać w ciągu tygodnia swoje sprawy, czy np odwiedzić rodzinne strony. Jak widać, ma to swoje plusy. Ale co z minusami? Momentami… cholernie się dłuży dzień. Kiedy dostaję dużą dostawę do sprawdzenia i rozłożenia, to czas leci jak za pstryknięciem palca. Czasem dopiero burczenie w brzuchu przypomina mi która jest godzina. Stwierdziłam, że trzeba znaleźć coś, co pomoże mi przetrwać dzień.
Oto 12 sposobów na przetrwanie 12h w pracy 😀

Czekanie na… jedzenie.

Może zabrzmi to absurdalnie, ale u mnie się sprawdza 😉 Postawiłam sobie pewne bloki czasowe, w których jem, z racji, że jem 5 posiłków dziennie. Tym oto sposobem, śniadanie jem w domu o 7:30. Od godziny 9 czekam na 11:30, by móc zjeść drugie śniadanie. Potem się czymś zajmuję, by o 15:00 zjeść obiad. Do 15 zazwyczaj jakoś ten czas leci. Po obiadku czekam na 18:30, by zjeść podwieczorek. Od 19 do 20:30 też czas już szybko leci 😉 A kolacyjka w domu o 21:40. Także tak jak dzisiaj – mój czas kręci się wokół… żarcia 😉

Sprzątanie.

Moja kierowniczka czasem się ze mnie śmieje, że jestem pedantyczna, albo ona nie sprzątnie, bo wie, że ja to zrobię 😉 Sprzątanie stoiska z kurzu, robienie porządku w szufladach może sprawić, że 3 godzinki zlecą nie wiadomo kiedy 😉

Robienie notatek.

Z racji, że chodzę w tym roku jeszcze na studium, które za miesiąc kończę, biorę czasem materiały na pendrive i robię sobie notatki z książek, albo z materiałów, które otrzymaliśmy od naszej terapeutki.

Czytanie książek/czasopism.

Zdarza się, że przeczytam całą książkę w jeden dzień, ale to tylko wtedy, kiedy naprawdę nie ma w ogóle w galerii ruchu (najczęściej poniedziałek 😉 ). Kilka książek już przeczytałam, ale i tak moja kierowniczka w tym wymiata 😉 także jeśli nie macie czasu czytać, to spokojnie, my nadrabiamy za Was normę 😉

Pisanie notki.

Piszę teraz około… 30 minut. A czas leci…

Serfowanie po necie.

Nadrabianie zaległości w blogach, czytanie artykułów. Staram się być w miarę na bieżąco jeśli chodzi o sprawy polityczne. Tym bardziej, że nie oglądam telewizji. Chyba, że jestem w pracy to zdarza mi się…

Oglądanie telewizji…

a właściwie telewizorów z Media Expert z ułamkami filmów/bajek, kolorowymi zdjęciami make up’ów i jedzenia. Niestety od około tygodnia Media jest przemeblowane i nie dość, że telewizory są zawieszone, to jeszcze nie lecą już moje filmy 🙁 i nie zobaczę, jak miniaturka dziewczyny zostaje wciągnięta przez odkurzacz 🙁 Generalnie – beznadzieja.

Rozwiązywanie sudoku.

W sumie dawno nie rozwiązywałam, chyba czas do tego wrócić 🙂

Zamęczanie rodziny/przyjaciółki/chłopaka sms’ami i telefonami.

Staram się robić to na tyle, żeby potem nie żygali na mój widok albo chcieli ze mną dalej rozmawiać 😉

Chodzenie, łażenie, szwędanie się po sklepach z ciuchami, pierdołami do domu i spożywczaku.

Plusem pracy w galerii jest to, że jak są wyprzedaże, to wiesz o tym pierwsza i masz szansę po taniości kupić sobie fajną rzecz i na swój rozmiar! 🙂 I możesz wyczuć kiedy są ciepłe bułki, a ochrona już na tyle Cię kojarzy, że nie chodzi za Tobą krok w krok 😉

Wyłapywanie najlepsze teksty klientów, a w szczególności dzieci 😀

One zawsze mają mistrzostwo. Albo powstrzymywać się przed wybuchnięciem śmiechem, kiedy klient źle coś wymówi, albo powie coś tak totalnie absurdalnego, że nie mam pojęcia, skąd on to wytrzasnął. Np na markę Gatta, klientka powiedziała Dżetta. Nasz hicior <3 A dzisiaj Pan mi w sklepie powiedział (kiedy kupowałam pieczarki), że ciekawe na czym były uprawiane, bo on kiedyś koledze zerwał takie w lesie, które wyrosły na podpaskach… WTF?!

No i najważniejsze… Gadanie, plotkowanie z koleżankami/kolegami z pracy.

Niestety, kiedy pracujesz na wyspie, to zazwyczaj na zmianie jesteś sam, więc nie możesz pogadać na legalu ze znajomym, który stoi od Ciebie trzy wieszaki dalej. Ale możesz (no dobra, nie powinnaś w razie co) wyjść obok do koleżanki obok z wyspy, która też bidulka siedzi 12h. I obgadać matkę, która wyzywa córkę. Albo syna który pokazuje swoje możliwości wokalne na całą galerię. Albo niektóre stylizacje klientów. Albo się wygadać, bo klient okazał się totalnym burakiem. Albo szukać wsparcia, bo zabalowałaś poprzedniego wieczoru i kacujesz. Możesz też liczyć, że podejdzie do Ciebie ochrona zagadać (tak jak np przed chwilą miałam 😀 )

Staram się, żeby zawsze coś się u mnie działo, żeby ten czas mi leciał. Ale no nie ukrywajmy. Czasem się nie chce gadać. Obeszłaś już wszystkie sklepy. Bolą Cię oczy. I jest taki dzień, że po prostu nic Ci się nie chce. Nawet żyć. Wtedy pozostaje tylko się przemęczyć. W końcu jesteśmy w pracy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *