Coraz mniej

Coraz mniej mnie tutaj. Coraz rzadziej odwiedzam inne blogi. Coraz mniej mam czasu, chęci i energii. Wracam do domu, jem i siadam do komputera. Oglądam „Chirurgów”. Odmóżdżam się. Momentami krzyknę, kiedy zobaczę jakieś otwarte złamanie. Czasem przemyślę kilkanaście razy dialog w serialu, który mogę odnieść do własnego życia. Ale pomińmy to. O wartościach edukacyjnych serialów kiedy indziej. Po prostu czuję się przemęczona. Pracą, codziennymi czynnościami, rutyną. Wiem, że każdy z nas pracuje, a to jak zagospodarowuje swój czas wolny, to jego sprawa. Nie zamierzam się wykręcać.

W pewnym momencie poczułam, że się chyba nie nadaję. Nie jara mnie pędzenie na siłę, szukanie nowych tematów, o których inni nie pisali, unowocześnianie bloga, przez wprowadzanie video, tworzenie własnych kanałów, cyklów zdarzeń. Poczułam, że blogowanie nie sprawia mi tyle frajdy co kiedyś. Zaczęłam obserwować trochę wyścig szczurów pomiędzy niektórymi blogerami. Oczywiście widziałam super spotkania, dzięki którym można się zżyć z innymi i wymienić super doświadczeniami. Widziałam promowanie różnych tematów i akcji, którym warto naprawdę poświęcić energię i zainteresować się danym tematem.

Dla mnie blogowanie jest mówieniem tym, co się czuje, z czym się zgadzam lub nie. Trochę wyrzyganie tego co siedzi w środku, czasem w sposób dosadny i bez pieprzenia, a czasem w sposób bardziej kulturalny. Gdzie mówi się o tym, co go interesuje. Na co zwracać innym uwagę. Jestem całym sercem za akcją „Czarny protest”. Dlatego mimo pewnego kryzysu blogowego, który przechodziłam włączyłam się w tą akcję. Dla siebie i dla czystego sumienia. Nie dla ilości wejść, nie dla zarabiania, nie dla lajków.

Komputer, social media i różne akcje strasznie kierują naszym życiem, często nieświadomie. Obecna akcja na fejsie: Hej czy jeśli uzbieram x komentarzy i y polubień na twoim profilu to…, tylko mnie w tym utwierdza. Ludzie tworzą fałszywe konta, by fajnie zaistnieć na wydarzeniu „Sylwester z Dudą”. Czytamy wycinki wypowiedzi różnych osób i odnosimy się tylko do tego, nie całego kontekstu. Dowiadujemy się czegoś, hejtujemy z góry nie sprawdzając, czy to prawda. Po co zadawać sobie trud, skoro to jest na tyle dobra i szokująca sprawa, że na pewno się ‚sprzeda’. Oczywiście nie mówię tutaj o wszystkich blogerach, dziennikarzach, czy osobach udostępniające różne rzeczy. Nie generalizuję. Ale nacięłam się na kilka różnych tego typu akcji. Potem były sprostowania i przeprosiny, albo co gorsza, zostawało to bez żadnej poprawki.

Ludziom się w dupach poprzewracało. W różnych dziedzinach życia. Żyjemy tu i teraz, chcemy coś teraz, jesteśmy przyzwyczajani, że nam się należy. Takie czasy, taki klimat. Patrzy się na lajki i komentarze, nie na to co udostępniamy. Kierujemy się rzeczami często wirtualnymi, nie prawdziwym ludzkim życiem. Ani własnym, ani tym obok. Zgnilizna dzisiejszego społeczeństwa. Coraz mniej ludzkości. Coraz mniej bycia człowiekiem.

Będę pisać. Nie po to, by zapełniać bloga. Może ktoś to będzie czytał, może nie. Może mi będzie po prostu lżej, że wyrzuciłam to z siebie. A to już dużo. Wierzcie mi. Będę pisać kiedy będę chciała. Może raz na miesiąc, może częściej, może rzadziej. Zresztą, czy kogoś to obchodzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *