Ostatni dzień z życia Pani Rajstopowej

Od kilku dni robię za pracoholiczkę. Jak wiecie (a jak nie wiecie, to się dowiecie), zmieniłam pracę. Niestety mam pewien okres wypowiedzenia, także do jutra ciągnę dwie prace. Dlatego mnie tyle tutaj nie było i nie widzieliście mnie na fejsbuku. Przepraszam za to z góry. Jak nie jestem panią Rajstopową, tak jestem panią Koordynator. Dzisiaj np byłam jednym i drugim 😉 Ale już jutro jestem po raz ostatni w pracy jako pani Rajstopowa. Moje ostatnie 12h…

Smutno mi. Zżyłam się bardzo z dziewczynami. Byłyśmy dość dobrym teamem. Jasne, że bywało, że się wkurzałyśmy się na siebie nawzajem, zwracałyśmy uwagę sobie o pierdoły, wytykałyśmy czasem rzeczy, które nas irytowały. Ale jak jedna była chora, to druga przychodziła na zamianę. Jak jedna nie potrafiła czegoś zrobić, to druga to robiła, albo tłumaczyła. Jak jedna była w czymś dobra, to zostawiałyśmy jej wolną rękę. Jak jedna miała examin, to dostosowałyśmy grafik, by miała czas na naukę. Ale razem cisnęłyśmy po szefostwie, razem nabijałyśmy się z klientów.

Będzie mi brakować kolegów i koleżanek ze stoisk wokół. Ochrony, która czasem zagadywała. Pań sprzątaczek, które zawsze się uśmiechnęły. Stałych klientek, które już z daleka mnie rozpoznawały, albo na ulicy mówiły ‚dzień dobry’. Że podchodziła do mnie pani, a ja już wiedziałam co ona chce. Klientek, które wracały i mówiły, że bardzo dobrze im doradziłam. Dzieci, które miały niewyparzoną gębę. Akcji pościgowych ochrony za złodziejem (podnosi jednak adrenalinę). Chodzenia po sklepach za ściganiem promocji na wypatrzoną bluzkę. Będzie mi brakować tego wolnego czasu w pracy, w którym mogę nadrabiać książkowe zaległości. Albo sudoku. Będzie mi brakować szefostwa, bo wierzcie mi, że tak fajnych szefów z zapałką szukać. O innych plusach pracy tutaj możecie znaleźć w notce 12 sposobów na przetrwanie 12h w pracy 😉

Nie będę tęsknić za wrednymi babami. Za ludźmi bez kultury. Którzy myślą, że jak wydają 200 zł, to wszystko im wolno. Za ludźmi niezdecydowanymi i komentującymi bez sensu. Za ludźmi, którzy myślą, że mam wszystko to o czym oni marzą. O innych typach klientów przeczytacie tutaj. Nie będę tęsknić za przymusowym noszeniem rajstop w lato.

Po przeprowadzeniu rekrutacji miałam problem między dwoma dziewczynami. Ostatecznie kierowniczka wybrała jedną i mam nadzieję, że będzie im się razem dobrze się pracowało. Ale jednak smutno mi było patrzeć na ogłoszenie, że poszukują na moje miejsce. Starałam się szukać dziewczyny, która jest miła i sympatyczna, ale mimo braku doświadczenia poradzi sobie bez problemu. Sama pamiętam, jak na początku byłam przestraszona i nieśmiała. Mam nadzieję, że rozkwitnie, bo ma fajne cechy sprzedawcy.

Chciałabym tu w jakiejś części zostać. Tu gdzie jest bezpiecznie i stabilnie. Gdzie wszystko wiem, znam się i jestem już sprawdzoną osobą. Wiem na co trzeba uważać, jak zagadać, co zrobić. Ale wiem, że takie stanie w miejscu nie uszczęśliwiłoby mnie na dłuższą metę.

W nowej pracy praktycznie wszyscy cieszą się, że z nimi pracuję. Aż mi głupio, że ja się tak nie cieszę. Przez pierwsze dwa dni jechałam z bólem brzucha, pierwszego dnia już miałam dość niezłe przeboje w pracy. Jakoś wybrnęłam, ale w domu padłam wyczerpana. Co innego, gdy jesteś w danym stowarzyszeniu od 10 lat, a co innego, jak zaczynasz pełnić tam funkcję pracownika i robić wszystko od drugiej strony, by inni mogli działać, tak jak Ty kiedyś. Sama narzucam na siebie presję. Nie chcę zawieść wielu osób, bo wiem, że na mnie liczą. Mam duże wsparcie i wiem, że w każdej chwili mogę podejść, ale boję się, że wyjdę na osobę, która nie umie niczego zrobić sama. Bliscy mówią mi, żebym dała sobie czas. Że to może być kwestia czasu, zorganizowania się, powolnego ogarnięcia tego co się dzieje wokół mnie. Staram się uspokoić, wyczilować. Ale nie potrafię póki co zrzucić z siebie tego ciężaru. Czekam na „chemię” między mną, a pracą. Która da mi energię, będzie mnie nakręcać.

Bo chodzi o to, by robić to co się lubi prawda?

Jedna myśl na temat “Ostatni dzień z życia Pani Rajstopowej

  1. Prawda!
    Jedne drzwi się zamykają, a drugie otwierają. To pewnie trudny okres. A czym teraz się zajmujesz? Ja aktualnie rozsyłam CV i mam nadzieję, że już niedługo będę szła z tym bólem brzucha do pracy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *